CHRZEST PAŃSKI

Liturgia Kościoła mierzy czas wiecznością, tzn. łaską Boga przelewaną w serce człowieka. Dlatego równolegle Lud Boga spogląda na wspomnienie tajemnicy Chrystusa i moc sakramentu chrztu. Dziś dotykamy początku chrześcijańskiego czasu, albowiem przed chwilą został przeczytany fragment Ewangelii o chrzcie Chrystusa w Jordanie. Punktem kulminacyjnym naszej drogi będzie liturgia Wigilii Paschalnej, kiedy usłyszymy następujące słowa:

Boże, Ty niewidzialną mocą dokonujesz rzeczy niezwykłych przez sakramentalne znaki. Ty w ciągu dziejów zbawienia przygotowałeś wodę przez Ciebie stworzoną, aby wyrażała łaskę chrztu świętego. Na początku świata Twój Duch unosił się nad wodami…

Tak modli się kapłan w czasie poświęcenia wody, której później używa się do udzielania sakramentu chrztu. Ostatecznie nie ma Kościoła bez błogosławionych wód chrztu. Nie ma życia wiarą bez ciągłego zanurzania się w tajemnicy chrztu.

Co zatem dla nas, dziś obecnych na Mszy św., znaczy żyć chrztem? Przecież większość z nas ten sakrament ma już za sobą, co więcej, nie można go powtórzyć. Warto zatem sięgnąć do historii zbawienia i w jej perspektywie odkryć prawdę o oczyszczającej mocy wody.

Pierwszym i najbardziej dojmującym znakiem były wody potopu. To one zatopiły grzeszną ludzkość, która pozostawała głucha na znaki Boga. Tylko Noe wraz rodziną uratował się od zagłady. Jego zaufanie do Stwórcy było większe niż powszechna postawa ludzi i dlatego mocą wiary ocalił siebie od grzechu oraz pokonał wody zagłady.

Następnym spektakularnym wydarzeniem była ucieczka Izraelitów przez Morze Czerwone. Ich zaufanie Bogu zostało wystawione na wielką próbę, albowiem za nimi podążało wojsko faraona. Interwencja Stwórcy przeprowadza naród wybrany suchą nogą po dnie morza, a chwilę później to samo miejsce staje się grobem dla żołnierzy Egiptu. Wiara czyni wodę siłą grzebiącą wrogie człowiekowi potęgi.

Niestety, zaufanie Izraelitów do Boga nie było stałe. Zniechęcenie dało o sobie znać na pustyni, w miejscu zwanym: Massa i Meriba. Tam dla ludzi ważniejsze okazało się pragnienie własnego ciała i zaspokojenie jego niedostatków niż wiara. Tej chwili próby nie wytrzymał także Mojżesz. Stwórca ulitował się jednak nad swym ludem i dał mu wodę ze skały. Dopiero krystaliczny strumień był w stanie ugasić pragnienie ciała. Wiara nadaje wodzie moc uśmierzania grzesznych ludzkich pragnień.

Ostatnim etapem kształtującym wiarę Żydów było wejście do ziemi obiecanej. Już pod wodzą Jozuego przekraczają Jordan. Ich postawa odbiega diametralnie od pierwszej ich próby wkroczenia do Kanaanu. Zamiast niewiary i lęku dominuje zaufanie Bogu i nadzieja. To dzięki nim przekraczają suchą nogą Jordan i zdobywają Jerycho. Przez zawierzenie Stwórcy wody stają się ciągłym znakiem obecności Jego łaski.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na jedną postać Starego Testamentu. Jest nią prorok Jonasz. Zostało mu zlecone zadanie nawrócenia Niniwy. On jednak przeląkł się tego i próbował uciec od nakazu Boga. Wsiadł na okręt, aby oddalić się od miejsca swego powołania. Jednak gwałtowna burza zmusiła go do zrewidowania planów i ostatecznego powrotu do powierzonego mu zadania. Odnowiona wiara proroka uczyniła wodę znakiem podprowadzającym do wypełnienia woli Boga.

Klamrą, która najpełniej objawia zbawczą moc wody, jest chrzest Chrystusa. Staje się on zrozumiały dopiero w perspektywie wiary. Dzięki niej wody Jordanu objawiają prawdę o Bogu. Odbiega ona znacząco od ludzkiego wyobrażenia na temat potęgi objawienia się Mesjasza. W pierwszym wymiarze podnosi On i przyjmuje to, co w ludzkim działaniu jest sprawiedliwe i godne Boga. Obok tego staje się znakiem pochylenia Boga nad człowiekiem. Przyjmuje postać miłosiernego sługi, który pragnie ocalić każde dobro, choćby najbardziej zdeformowane. Dzięki wierze woda staje się dla nas źródłem poznania Boga w Jezusie Chrystusie.

Do tych wszystkich wymiarów wody ożywiającej mocą wiary jest jeszcze jedno dopowiedzenie. Jest nim nasz własny chrzest. To dzięki niemu potrafimy spojrzeć inaczej na nasze człowieczeństwo. Nie jest już ono w żaden sposób związane z grzechem czy przymusem ulegania niegodnym zachciankom, ale jest wezwane do świętości. Jest już bardziej święte i przeznaczone do wiecznej szczęśliwości.

Kochani, dzisiejsze święto stawia nam pytanie o naszą wiarę. Czy jest ona treścią naszego życia? Czy według niej potrafimy postępować, licząc się przede wszystkim z Bogiem? Czy potrafimy dziękować Bogu za dar chrztu i łaskę wiary? Niech te pytania zostaną dopełnione słowami modlitwy, którą usłyszymy ponownie po komunii: „Panie, spraw, abyśmy słuchając wiernie Twego Syna, zasłużyli na nazwę dzieci Bożych i rzeczywiście nimi byli”.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*