Dzisiejsze Słowo Boże prowadzi nas bardzo wyraźnie do jednego miejsca – do spotkania z Jezusem, który jest jednocześnie Panem, Pasterzem i Bramą prowadzącą do życia. Święty Piotr w Dziejach Apostolskich mówi z odwagą: „Tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem”. I to zdanie nie jest tylko informacją – ono dotyka serca. Ludzie słuchający Piotra „przejęli się do głębi serca” i zapytali: „Cóż mamy czynić?”. To pytanie nie traci aktualności. Ono rodzi się w każdym, kto naprawdę spotyka prawdę o Jezusie.
Odpowiedź jest prosta, ale wymagająca: nawrócić się, przyjąć chrzest, otworzyć się na dar Ducha Świętego. Nawrócenie nie jest jedynie zmianą zachowania. To powrót do relacji, to decyzja, by znów iść za Tym, który prowadzi do życia. Dlatego dzisiejszy psalm daje nam obraz niezwykle czuły i głęboki: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie”. To nie jest pobożne życzenie, ale doświadczenie człowieka, który pozwolił się poprowadzić. Nawet jeśli przechodzi przez „ciemną dolinę”, nie traci nadziei, bo wie, że nie idzie sam.
Święty Piotr w swoim liście przypomina, że Chrystus nie tylko nauczał, ale pierwszy przeszedł drogę cierpienia. Nie odpowiadał złem na zło, nie bronił się przemocą, ale zawierzył Ojcu. I właśnie przez to „krwią Jego ran zostaliśmy uzdrowieni”. To bardzo mocne słowa. Nasze uzdrowienie nie przychodzi z naszej siły, ale z Jego miłości. I dlatego Piotr może powiedzieć: „Błądziliście jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych”. To jest obraz powrotu – nie do systemu, nie do prawa, ale do Osoby.
Ewangelia jeszcze bardziej pogłębia tę prawdę. Jezus mówi: „Ja jestem bramą owiec”. To niezwykłe. Nie tylko prowadzi – On sam jest przejściem. Nie chodzi więc tylko o słuchanie nauki Jezusa, ale o wejście w relację z Nim. Przez Niego wchodzimy do życia. Poza Nim człowiek może próbować różnych dróg, ale zawsze będzie doświadczał braku, zagubienia, niepewności.
Jezus mówi też, że zna swoje owce i woła je po imieniu. To znaczy, że relacja z Nim nie jest anonimowa. Każdy jest dla Niego konkretny, ważny, znany. I każdy może nauczyć się rozpoznawać Jego głos. W świecie pełnym różnych „głosów” – opinii, lęków, presji – to jest niezwykle ważne. Bo nie każdy głos prowadzi do życia. Jezus nazywa niektóre z nich wprost: „złodziej przychodzi, aby kraść, zabijać i niszczyć”. To mocne, ale prawdziwe. Są drogi, które obiecują dużo, a zostawiają pustkę.
Tymczasem Jezus mówi jasno: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie – i miały je w obfitości”. Nie tylko przetrwanie. Nie tylko minimum. Życie w obfitości – czyli życie pełne sensu, pokoju, nadziei, nawet jeśli nie jest wolne od trudności.
Dzisiejsze czytania zapraszają nas więc do bardzo konkretnej decyzji. Czy chcę słuchać głosu Pasterza? Czy chcę wejść przez Jego bramę? Czy chcę wrócić, jeśli się oddaliłem?
Bo chrześcijaństwo nie zaczyna się od bycia idealnym. Zaczyna się od usłyszenia głosu i odpowiedzi. Tak jak ci, którzy słuchali Piotra: „Cóż mamy czynić?”. I od odwagi, by zrobić krok.
Może tym krokiem dziś będzie modlitwa bardziej szczera niż zwykle. Może pojednanie. Może decyzja, by zaufać, nawet jeśli nie wszystko jest jasne.
Jedno jest pewne: kto idzie za Chrystusem, nie idzie w ciemno. Idzie za Tym, który zna drogę. I który prowadzi do życia.
Dodaj komentarz