ZMARTWYCHWSTANIE PAŃSKIE

Drodzy moi…

Noc Paschalna! Jeszcze ciemno… Jeszcze noc.
A tu ogień. Światło.
A tu płomień, który nie parzy, tylko zapala.
Od jednego ognia, po kolei – każda świeca. Każde serce.
Bo tak się zaczyna Pascha.

Nie od huku i błysków… ale od cichego światła.
Od płomienia, który mówi: „Noc się kończy.”

Jeszcze chwilę temu wszystko było zamknięte.
Grób był zapieczętowany.
Kamień ciężki jak nasze zwątpienie.
A teraz? Teraz – nie ma Go tam.
Bo On zmartwychwstał.
Naprawdę.
Nie „symbolicznie”.
Nie „dla tradycji”.

Zmartwychwstał. I to zmienia wszystko.

Zanim jednak rozlegnie się radosne „Alleluja”, zanim zabrzmią dzwony i organy, Kościół – jak dobra matka – prowadzi nas przez noc.

Opowiada nam historię. Od początku.

„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię…”
A potem wszystko po kolei: światło, woda, życie, człowiek.
I wszystko było dobre. Bo z ręki Boga.

Ale potem człowiek zabłądził.
I trzeba było wyjść – z Egiptu, z ciemności, z grzechu.
I znów Bóg – jak pasterz, jak ojciec – prowadził.
Przez morze. Przez pustynię. Przez noc.
Aż przyszedł czas pełni. Czas Chrystusa.

I dziś, tej nocy, słuchamy o kobietach, które przyszły do grobu.
Chciały namaścić Ciało. Dokończyć pogrzeb.
A tam – Anioł.
A tam – pusty grób.
A tam – Słowo: „Nie ma Go tu. Zmartwychwstał.”

To zdanie zmieniło dzieje świata.

Bo jeśli to prawda – a jest – to śmierć przestała być końcem.
To każda łza może zostać otarta.
To każdy grób – nie jest już przepaścią, ale bramą.

Ale, moi drodzy – to nie tylko nasza Pascha.
To Pascha Kościoła Wschodu i Zachodu.
Dziś, tej samej nocy, śpiewają ją i Grecy, i Ormianie, i Maronici, i Syryjczycy, i katolicy, i prawosławni – wszyscy, którzy wierzą, że Chrystus pokonał śmierć.
To nie tylko „nasze święto” – to święto całego Ciała Chrystusa.

I jeszcze więcej: to Pascha, którą obchodzą nasi starsi bracia – Żydzi.
Oni wspominają wyjście z Egiptu.
A my – wyjście z grobu.

Oni jedzą gorzkie zioła i chleb bez kwasu –
A my – spożywamy Chleb Żywy, który zstąpił z nieba.

Oni pytają: „Czym ta noc różni się od innych?”
A my odpowiadamy: „Tą nocą światło weszło w ciemność. I ciemność już go nie ogarnie.”

Dzisiaj Chrystus – zmartwychwstały – schodzi do każdej naszej ciemności.
Do grobu naszego lęku.
Do naszych „martwych” relacji, „martwych” modlitw, „martwej” wiary.
I mówi: „Powstań. Chodźmy stąd.”

Nie jako groźny sędzia, ale jak wojownik. Z krzyżem jak z kluczem.
Jak na ikonie Anastasis – nie wychodzi sam, ale wyciąga Adama i Ewę.
Wyciąga mnie. Ciebie.
Bo nie potrafił zostawić nas w ciemności.

Dziś noc nie jest już końcem.
Jest początkiem.
Nowym stworzeniem.
Dlatego Kościół nie śpi. Czuwa. Śpiewa.
Dlatego świeca płonie.
Dlatego chrzcielnice są pełne.
Dlatego radość już cicho puka do serca.

Bracia i Siostry…
Nie bójcie się światła.
Nie bójcie się życia.

Chrystus zmartwychwstał.
Prawdziwie zmartwychwstał. Alleluja.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*