Dzisiejsza kolekta mówi coś niezwykle prostego i mocnego:
Bóg chce przebywać w sercach prawych i szczerych.
To znaczy: Bóg nie szuka tylko świątyń z kamienia.
On szuka świątyni z serca.
I to jest dobra nowina:
że Bóg nie jest daleko, że nie jest tylko „gdzieś w niebie”, że nie jest
tylko Bogiem rytuału i obowiązku.
On chce być blisko, chce mieszkać w człowieku.
A jednocześnie dzisiejsza Ewangelia brzmi wymagająco.
Bo Jezus mówi: „Nie przyszedłem znieść Prawa, ale je wypełnić”.
A potem prowadzi nas dalej – głębiej – do tego, co jest ukryte.
I w tym tkwi prawda:
Chrystus nie przyszedł, aby życie wierzącego było łatwiejsze, ale
aby było prawdziwe.
A prawda zawsze kosztuje.
Syrach mówi dziś:
„Położył przed tobą ogień i wodę… życie i śmierć.”
To jedno z najważniejszych zdań Biblii o człowieku.
Bóg nie stworzył nas jako niewolników.
Nie stworzył nas jako mechanizmów.
Bóg stworzył człowieka jako kogoś, kto wybiera.
I to jest piękne, ale i trudne.
Bo wybór oznacza odpowiedzialność.
Oznacza, że nie mogę powiedzieć: „taki już jestem”.
Oznacza, że nie mogę wszystkiego zrzucić na świat, na innych ludzi, na
historię życia.
Bóg daje mi wolność nie po to, bym robił, co chcę,
ale po to, bym mógł zrobić to, co prowadzi do życia.
I dlatego Jezus mówi w Ewangelii:
nie wystarczy tylko „nie zabić”.
Nie wystarczy tylko „nie zrobić zła”.
On dotyka korzenia: gniewu, słowa, spojrzenia, kłamstwa,
nieszczerości, przysięgania.
Jakby chciał powiedzieć:
Bóg nie chce poprawnego życia. Bóg chce serca.
Kiedy słyszymy te słowa Jezusa, w wielu sercach pojawia się lęk:
„To za trudne”.
„Ja nie dam rady”.
„To mnie przerasta”.
I właśnie wtedy trzeba usłyszeć drugie czytanie, św. Pawła:
„Nam objawił to Bóg przez Ducha.”
To znaczy: chrześcijaństwo nie polega na tym, że człowiek sam z siebie
osiąga świętość.
Chrześcijaństwo polega na tym, że człowiek pozwala Bogu działać.
Jezus stawia wymagania nie dlatego, że chce nas przygnieść.
On je stawia dlatego, że zna prawdę o sercu.
Wie, że grzech nie zaczyna się w rękach, tylko w myśli.
Nie zaczyna się w czynach, tylko w słowie.
Nie zaczyna się w wielkich dramatach, tylko w małych ustępstwach.
Jezus mówi:
zanim ciemność stanie się nocą – zatrzymaj ją w sercu.
Bo serce jest miejscem, gdzie zaczyna się życie…
albo śmierć.
Spójrzmy na antyfonę na Komunię:
„Jedli i nasycili się w pełni… Pan głód ich zaspokoił.”
albo:
„Tak Bóg umiłował świat, że dał Syna…”
To jest klucz.
Bóg nie tylko mówi: „masz być lepszy”.
Bóg mówi: „Ja cię karmię.”
I dlatego Ewangelia dzisiejsza nie jest przede wszystkim
moralizowaniem.
To jest wezwanie do tego, by wpuścić Boga do wnętrza.
Bo Jezus nie chce, żebyśmy mieli czyste ręce i brudne serca.
On chce, żeby serce stało się miejscem, w którym mieszka łaska.
W Eucharystii Chrystus daje nam swoje Ciało –
czyli daje nam siebie.
A skoro daje siebie, to znaczy:
On chce w nas budować życie nowe.
I wtedy zaczyna się cud:
człowiek, który miał w sobie gniew, zaczyna się uczyć przebaczenia.
człowiek, który był chaosem, zaczyna się uczyć prawdy.
człowiek, który się rozpraszał, zaczyna się uczyć wierności.
To nie dzieje się od razu.
Ale to dzieje się naprawdę.
Bracia i Siostry,
dzisiejsza liturgia mówi nam jedno:
Bóg wierzy w człowieka bardziej, niż człowiek wierzy w siebie.
Bóg nie mówi: „poradzisz sobie sam”.
Bóg mówi: „Ja ci pomogę”.
Położył przed nami ogień i wodę.
Życie i śmierć.
I mówi: wybieraj życie.
A Jezus dziś dodaje:
nie wybieraj życia tylko na zewnątrz.
Wybierz życie w sercu.
Bo tam, w sercu, zaczyna się wszystko.
I prośmy dzisiaj w tej Eucharystii, aby Bóg uczynił nas godnym
mieszkaniem dla siebie:
sercem prostym, sercem prawym, sercem szczerym,
sercem, które nie boi się prawdy,
bo wie, że prawda prowadzi do wolności.
Dodaj komentarz