Święto Chrztu Pańskiego

Bracia i Siostry,

dzisiejsza liturgia kończy okres Narodzenia Pańskiego w sposób zaskakujący. Widzieliśmy Dziecię w żłobie, słyszeliśmy śpiew aniołów, kontemplowaliśmy pokłon pasterzy i mędrców. A dziś Kościół prowadzi nas nad Jordan – do wody, do tłumu grzeszników, do miejsca nawrócenia.

I właśnie tam staje Jezus.

Ten, który jest bez grzechu, wchodzi w wodę razem z grzesznikami. Ten, który jest Synem, ustawia się w kolejce z ludźmi potrzebującymi oczyszczenia. To jest pierwszy publiczny gest Jego misji.

I wtedy rozlega się głos Ojca:
„Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

To nie jest tylko objawienie, kim jest Jezus.
To jest objawienie jakim Bogiem jest Ojciec.

Bogiem, który objawia swoją miłość nie wtedy, gdy Syn stoi ponad innymi, ale wtedy, gdy schodzi na dół, solidaryzuje się, bierze na siebie ciężar ludzkiej historii.

Pierwsze czytanie z proroka Izajasza bardzo precyzyjnie rysuje postać Sługi Pana.

Nie krzyczy.
Nie łamie trzciny nadłamanej.
Nie gasi knotka, który ledwie się tli.

To nie jest obraz Mesjasza triumfatora.
To jest Mesjasz cichy, wierny, wytrwały.

I dokładnie takim Mesjaszem objawia się Jezus nad Jordanem.

Zwróćmy uwagę: chrzest Jezusa nie jest spektaklem. Nie ma tu cudów, uzdrowień, tłumów wołających „Hosanna”. Jest cisza, woda, Duch i głos Ojca.

A św. Piotr w Dziejach Apostolskich powie wprost:
„Bóg namaścił Jezusa Duchem Świętym i mocą, a On przeszedł, dobrze czyniąc”.

Nie rządził.
Nie dominował.
Przeszedł.

To bardzo ważne słowo. Jezus nie przyszedł, by zająć miejsce ponad światem, ale by przejść przez świat, dotykając go miłosierdziem.

Bracie i Siostro,

dzisiejsze święto nie jest tylko wspomnieniem wydarzenia z życia Jezusa. Ono dotyka bezpośrednio naszego chrztu.

Bo chrzest nie jest tylko „momentem z przeszłości”, datą w metryce parafialnej. Chrzest jest tożsamością.

W chwili chrztu nad każdym z nas zostało wypowiedziane to samo słowo:
„Ty jesteś moim dzieckiem umiłowanym”.

Nie dlatego, że jesteśmy doskonali.
Nie dlatego, że wszystko w naszym życiu jest poukładane.
Ale dlatego, że Bóg pierwszy nas wybrał.

I od tego momentu chrześcijaństwo nie polega na tym, by być „lepszym od innych”, ale by – jak Jezus – wchodzić w rzeczywistość świata z miłością, nie uciekając od jego ran.

Chrzest nie chroni nas przed trudnym życiem.
On uzdalnia, by je przeżyć z Bogiem.

Bracia i Siostry,

za chwilę staniemy przy ołtarzu. I to, co wydarzyło się nad Jordanem, wydarzy się sakramentalnie tu i teraz.

Ten sam Syn umiłowany Ojca stanie pośród nas.
Nie w blasku chwały, ale w znakach prostych i pokornych.
Tak jak w wodzie Jordanu – bez rozgłosu, bez przymusu.

Eucharystia jest miejscem, w którym Bóg wciąż mówi:
„Jesteś moim dzieckiem. Nie uciekaj ode Mnie”.

I jak Jezus po chrzcie wyszedł z wody, by rozpocząć swoją drogę,
tak my po tej Eucharystii jesteśmy posłani, by żyć tym, kim jesteśmy:
ochrzczonymi, umiłowanymi, posłanymi.

Bracia i Siostry,

Niedziela Chrztu Pańskiego nie kończy okresu Bożego Narodzenia smutnym akcentem. Ona go dopełnia.

Bo Syn, który narodził się w Betlejem,
objawia się dziś jako Ten, który wchodzi w naszą codzienność,
abyśmy w Nim odkryli, kim naprawdę jesteśmy.

Prośmy, abyśmy nigdy nie zapomnieli słowa wypowiedzianego nad nami:
„Ty jesteś moim umiłowanym”.

I abyśmy – jak Jezus – umieli przejść przez świat, dobrze czyniąc.

Amen.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*