Adwent zawsze zaczyna się od tęsknoty. Od tej samej tęsknoty, która pojawiła się w świecie, kiedy Adam i Ewa odeszli z Ogrodu. Wtedy – jak mówią Ojcowie Kościoła – w sercu człowieka zamieszkał smutek, którego nic na ziemi nie potrafiło uleczyć. Naród wybrany nazywał ten smutek “oczekiwaniem”. My – nazywamy go Adwentem.
Izajasz mówi dzisiaj niezwykle pięknym obrazem:
„Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni”.
Pień Jessego był suchy. Wydawało się, że dynastia Dawida obumarła, a obietnica Boga – zapomniana. Tak jakby historia weszła w martwy punkt. Ludzie patrzyli na świat i pytali: gdzie jest Bóg, który miał przyjść, który miał naprawić, uleczyć, uratować?
I właśnie w taką beznadzieję prorok wlewa światło:
z obumarłego pnia wyrasta nowe życie.
Nie z potęgi, nie z polityki, nie z siły – z Bożego Ducha.
Duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej – wszystko to, czego brakuje światu, wypełni Serce Mesjasza.
I dlatego Jego panowanie niesie pokój tak głęboki, że Izajasz może powiedzieć słowa niepojęte:
wilk zamieszka z barankiem, pantera położy się z koźlęciem, a dziecko włoży rękę do kryjówki żmii.
To są obrazy odwróconego skutku grzechu.
To wizja świata, który na nowo stanie się ogrodem – nie dlatego, że ludzie się poprawią, ale dlatego, że przyjdzie Ten, który uzdrawia od korzenia.
To jest kerygmat Adwentu: Chrystus przychodzi, by odbudować to, co myśmy utracili.
Święty Paweł dopowiada dziś coś niezwykle ważnego:
„Chrystus przygarnął was – ku chwale Boga”.
A więc objawienie Mesjasza nie jest teorią. Ono ma konkretną formę:
On przygarnia. On nie odpycha. On nie dzieli. On nie segreguje ludzi.
I dlatego Paweł mówi:
skoro On tak postąpił z wami, wy czyńcie podobnie.
Adwent jest czasem, w którym uczymy się patrzeć Jego oczami.
Jeśli Mesjasz przynosi pokój między dzikimi zwierzętami,
to Kościół nie może produkować nowych podziałów.
Jeśli On godzi wilka z barankiem,
to my nie możemy godzić się na to, że człowiek nie rozmawia z człowiekiem.
Adwent jest czasem, w którym duch Mesjasza ma wracać do naszych relacji.
Ewangelia stawia przed nami Jana Chrzciciela.
Nie delikatnego proroka światła – ale człowieka pustyni, radykalnej prawdy.
Jan woła:
„Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie”.
Dlaczego woła?
Bo aby przyjąć Mesjasza, trzeba zrobić Mu miejsce.
Trzeba pozwolić, aby Duch Pański – ten sam, który spoczywa na Chrystusie – mógł odnowić serce człowieka.
Jan mówi jasno:
– Nie wystarczy tradycja.
– Nie wystarczy wspomnienie dawnej wiary.
– Nie wystarczy powiedzieć: „Abrahama mamy za ojca”.
To znaczy w naszym języku:
„Zawsze chodziłem do kościoła”,
„Zawsze się modliłem”,
„W mojej rodzinie zawsze tak było”.
Jan mówi: nie tradycja zbawia, lecz nawrócenie.
Nawrócić się – to pozwolić Bogu podejść bliżej.
To otworzyć tę przestrzeń, która jest jeszcze twarda jak suchy pień Jessego.
Bo tylko wtedy może wyrosnąć w nas nowa odrośl.
Drodzy,
to proroctwo nie jest opowieścią z historii Izraela.
To jest misterium, które dzieje się na naszych oczach.
– Za każdym razem, gdy człowiek wraca do modlitwy – wyrasta różdżka.
– Za każdym razem, gdy przebaczasz – wyrasta różdżka.
– Za każdym razem, gdy rezygnujesz z gniewu, z osądu, z obmowy – wyrasta różdżka.
– Za każdym razem, gdy oddajesz Chrystusowi swoje zranione, twarde serce – wyrasta różdżka.
A Eucharystia, którą celebrujemy,
jest miejscem, gdzie Duch Pański naprawdę spoczywa na Chrystusie –
i gdzie On chce spocząć na nas.
Tutaj zaczyna się pokój, o którym mówi Izajasz.
Tutaj zaczyna się świat odbudowany od korzenia.
Tutaj zaczyna się odrodzenie człowieka po upadku Adama.
Adwent nie jest czasem strachu ani pośpiechu.
Jest czasem tęsknoty i decyzji.
Dziś Bóg pyta każdego z nas:
Czy pozwolisz, aby w Tobie wyrosła nowa odrośl?
Czy pozwolisz Duchowi mądrości, rady i męstwa wejść w Twoje życie?
Czy wydasz owoc nawrócenia, który pozwala Mesjaszowi zamieszkać naprawdę blisko?
Bo pokój zakwitnie – kiedy Pan przybędzie.
A Pan przychodzi naprawdę.
I chce znaleźć w nas serca przygotowane.
Dodaj komentarz