XXVI Niedziela Zwykła

Umiłowani,

Słowo Boże stawia dziś przed nami bardzo poważne pytanie:
co robi moja wiara z człowiekiem, który leży u moich drzwi?

Prorok Amos maluje obraz ludzi, którym „niczego nie brakuje”: miękkie łoża, muzyka, najlepsze wino… ale nie widzą, że dom upada.
Nie widzą, bo nie chcą widzieć.
Ich beztroska stała się ich zgubą.

Jezus w Ewangelii opowiada tę samą historię, ale z imionami:
jest bogacz – bez imienia,
i Łazarz – jedyna postać w przypowieściach, której Jezus nadaje imię.

Imię Łazarz znaczy: „Bóg pomaga”.
Ale zanim Bóg mu pomoże, Łazarz najpierw leży… bardzo blisko bogacza.
Nie za granicą, nie na drugim końcu świata.
U jego bramy.

Ewangelia mówi coś bardzo prostego i bardzo trudnego:
nie potępia bogactwa, ale ślepotę.
Bogacz nie jest zły. Jest obojętny.
A obojętność, która nie widzi człowieka, jest już początkiem duchowej śmierci.

W tę historię nie wchodzimy jako sędziowie.
Wchodzimy jako ludzie, którym Bóg dziś mówi:

„Synu, córko – Ja widzę każdego, którego ty nie zauważyłeś.
I ciebie też widzę, kiedy leżysz jak Łazarz: słaby, zmęczony, zagubiony.”

Dobra Nowina nie polega na straszeniu przepaścią.
Polega na tym, że Chrystus sam stał się ubogim, by ubogacić nas swoim ubóstwem (aklamacja).
On zszedł do naszych ran.
Nie przeszedł obojętnie.
Zatrzymał się przy nas.

Paweł mówi dziś do Tymoteusza:

„Walcz w dobrych zawodach o wiarę. Podążaj za sprawiedliwością, miłością, łagodnością.”

To jest odpowiedź Kościoła na Ewangelię:
nie chodzi o to, co masz – ale o to, kim się stajesz.
Bóg nie potępia dostatku, ale wzywa, by wszystko, co posiadamy – czas, serce, wrażliwość – stawało się darem.

Bo każdy z nas ma u swoich drzwi jakiegoś Łazarza.
Może to ktoś w pracy.
Może sąsiad.
Może ktoś z rodziny.
Może ktoś, z kim trudno rozmawiać.
A może ktoś, kto czeka tylko na spojrzenie, które nie zrani.

Dlatego dziś Słowo pyta mnie i ciebie:

Czy ja widzę?
Czy moje serce reaguje?
Czy jest ktoś, komu mogę dziś przywrócić odrobinę godności?

Nie zmienimy całego świata.
Ale możemy przerwać obojętność.
Możemy zrobić krok.
Możemy zobaczyć Łazarza.

Za chwilę podejdziemy do ołtarza, mówiąc:
„Panie, nie jestem godzien…”

To słowa setnika, którego Jezus dziś stawia nam za wzór wiary.
Setnik też miał pod sobą ludzi, obowiązki, strukturę władzy –
ale miał serce, które widzi cudzą słabość.

Gdy przyjmiesz Komunię, pamiętaj:
Kto przyjmuje Chrystusa, nie może przechodzić obojętnie obok Łazarza.
Bo Eucharystia otwiera oczy.
Eucharystia uczy widzieć.

Niech więc każda Eucharystia  uzdalnia nas do jednego, małego, bardzo konkretnego gestu miłosierdzia.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*