XXV Niedziela Zwykła

Słowo Boże dziś uderza bardzo mocno.

Prorok Amos nie owija w bawełnę:
„Kupimy biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów…”.

To grzech wołający o pomstę do nieba. Grzech przeciwko tym, którzy nie mają się jak bronić. Grzech przeciwko człowiekowi, który jest obrazem Boga.
I Pan Bóg mówi przez proroka: „Nie zapomnę nigdy tych uczynków.”

Bracie… Siostro… To nie jest tylko historia starożytnych kupców. To jest diagnoza także dzisiejszego świata, w którym wciąż gnębi się ubogich — i to nie tylko finansowo, ale i moralnie. Bo ubogi to nie tylko ten bez pieniędzy. To także ten samotny, odrzucony, chory, niechciany.

A w Ewangelii Jezus opowiada przypowieść o nieuczciwym rządcy. Rządca sprytny, kombinujący, umiejący sobie poradzić. I Pan mówi: „Synowie tego świata roztropniejsi są od synów światłości.”

To gorzka diagnoza. Bo Jezus nie zachęca nas do kombinowania. Jezus mówi: spójrzcie, że nawet ludzie nieuczciwi potrafią się wspierać, potrafią współdziałać, a wy – synowie światłości – często jeden drugiego ranimy, podgryzamy, niszczymy.

Bracie… Siostro…
Tu jest bolesny punkt. W kościele modlimy się razem. Śpiewamy razem psalmy. Stoimy przy jednym ołtarzu. Ale potem, nieraz już na placu przed kościołem, zaczynają się kłótnie, obmowy, zawiści.

I wtedy pytanie: gdzie jest światło?

Bo światłość to nie tylko pacierz. To przede wszystkim serce wobec brata i siostry.
Dlatego Ewangelia jest wołaniem: stańcie się dobrzy dla siebie!

Nie kombinujcie jak rządca – bądźcie roztropni w dobru.
Nie oszukujcie się wzajemnie – ale przebaczajcie sobie.
Nie udawajcie pobożności – ale żyjcie miłością.

Bo jeśli synowie tego świata potrafią się dogadać, byleby osiągnąć swój interes, to czy synowie światłości nie powinni tym bardziej umieć się zjednoczyć w dobru?

I tu wraca proste, ale głębokie słowo Stacha Japycza z „Rancza”:
„I na miłość boską, ludzie, lubcie się trochę bardziej.”

Brzmi zwyczajnie. Ale kryje prawdę Ewangelii: bez miłości, bez dobroci wobec siebie, bez życzliwości – cała nasza pobożność zostaje pusta.

A św. Paweł w drugim czytaniu mówi dziś: „Polecam, aby prośby, modlitwy, wspólne błagania były zanoszone za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich sprawujących władzę.”

Za wszystkich! Nie tylko za tego, którego lubimy. Nie tylko za polityka z naszej partii, za prezydenta, a nie za premiera, albo odwrotnie. Nie tylko za swojego. Paweł mówi jasno: za wszystkich.

Bo Pan Bóg nie patrzy według szyldów partyjnych. Pan Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka. I jeśli my – synowie światłości – będziemy się modlić tylko za „naszych”, to nie jesteśmy światłością, ale kolejnym klubem interesu.

Bracie… Siostro…
Liturgia, w której uczestniczymy, jest szkołą miłości. Eucharystia to nie jest tylko modlitwa za nas samych. To jest Chleb, który czyni nas jednym Ciałem.

A jeśli jesteśmy jednym Ciałem, to nie możemy być dla siebie wrogami. Nie możemy się nienawidzić, obmawiać, dzielić. Bo kto rani brata, ten rani samego Chrystusa.

Dlatego dziś Słowo wzywa nas: bądźcie synami światłości.
Nie w sprycie, ale w dobroci.
Nie w cwaniactwie, ale w sercu.
Nie w obłudzie, ale w prawdzie.
I nie tylko za swoich – ale za wszystkich.

A wtedy i światło Chrystusa będzie przez nas świeciło innym.
Amen.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*