Słowo Boże dziś uderza bardzo mocno.
Prorok Amos nie owija w bawełnę:
„Kupimy biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów…”.
To grzech wołający o pomstę do nieba. Grzech przeciwko tym, którzy nie mają się jak bronić. Grzech przeciwko człowiekowi, który jest obrazem Boga.
I Pan Bóg mówi przez proroka: „Nie zapomnę nigdy tych uczynków.”
Bracie… Siostro… To nie jest tylko historia starożytnych kupców. To jest diagnoza także dzisiejszego świata, w którym wciąż gnębi się ubogich — i to nie tylko finansowo, ale i moralnie. Bo ubogi to nie tylko ten bez pieniędzy. To także ten samotny, odrzucony, chory, niechciany.
A w Ewangelii Jezus opowiada przypowieść o nieuczciwym rządcy. Rządca sprytny, kombinujący, umiejący sobie poradzić. I Pan mówi: „Synowie tego świata roztropniejsi są od synów światłości.”
To gorzka diagnoza. Bo Jezus nie zachęca nas do kombinowania. Jezus mówi: spójrzcie, że nawet ludzie nieuczciwi potrafią się wspierać, potrafią współdziałać, a wy – synowie światłości – często jeden drugiego ranimy, podgryzamy, niszczymy.
Bracie… Siostro…
Tu jest bolesny punkt. W kościele modlimy się razem. Śpiewamy razem psalmy. Stoimy przy jednym ołtarzu. Ale potem, nieraz już na placu przed kościołem, zaczynają się kłótnie, obmowy, zawiści.
I wtedy pytanie: gdzie jest światło?
Bo światłość to nie tylko pacierz. To przede wszystkim serce wobec brata i siostry.
Dlatego Ewangelia jest wołaniem: stańcie się dobrzy dla siebie!
Nie kombinujcie jak rządca – bądźcie roztropni w dobru.
Nie oszukujcie się wzajemnie – ale przebaczajcie sobie.
Nie udawajcie pobożności – ale żyjcie miłością.
Bo jeśli synowie tego świata potrafią się dogadać, byleby osiągnąć swój interes, to czy synowie światłości nie powinni tym bardziej umieć się zjednoczyć w dobru?
I tu wraca proste, ale głębokie słowo Stacha Japycza z „Rancza”:
„I na miłość boską, ludzie, lubcie się trochę bardziej.”
Brzmi zwyczajnie. Ale kryje prawdę Ewangelii: bez miłości, bez dobroci wobec siebie, bez życzliwości – cała nasza pobożność zostaje pusta.
A św. Paweł w drugim czytaniu mówi dziś: „Polecam, aby prośby, modlitwy, wspólne błagania były zanoszone za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich sprawujących władzę.”
Za wszystkich! Nie tylko za tego, którego lubimy. Nie tylko za polityka z naszej partii, za prezydenta, a nie za premiera, albo odwrotnie. Nie tylko za swojego. Paweł mówi jasno: za wszystkich.
Bo Pan Bóg nie patrzy według szyldów partyjnych. Pan Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka. I jeśli my – synowie światłości – będziemy się modlić tylko za „naszych”, to nie jesteśmy światłością, ale kolejnym klubem interesu.
Bracie… Siostro…
Liturgia, w której uczestniczymy, jest szkołą miłości. Eucharystia to nie jest tylko modlitwa za nas samych. To jest Chleb, który czyni nas jednym Ciałem.
A jeśli jesteśmy jednym Ciałem, to nie możemy być dla siebie wrogami. Nie możemy się nienawidzić, obmawiać, dzielić. Bo kto rani brata, ten rani samego Chrystusa.
Dlatego dziś Słowo wzywa nas: bądźcie synami światłości.
Nie w sprycie, ale w dobroci.
Nie w cwaniactwie, ale w sercu.
Nie w obłudzie, ale w prawdzie.
I nie tylko za swoich – ale za wszystkich.
A wtedy i światło Chrystusa będzie przez nas świeciło innym.
Amen.
Dodaj komentarz