XXIII Niedziela Zwykła

„Mądrość, która prowadzi do krzyża”

 

Bracia i siostry…

 

„Któż z ludzi rozezna zamysł Boży?

Któż pojmie wolę Pana?” – pyta dzisiaj Księga Mądrości.

 

Człowiek, choćby miał tysiące doktoratów, choćby znał wszystkie języki świata, choćby policzył gwiazdy – nie rozezna woli Boga, jeśli nie przyjmie daru Ducha Świętego.

Bo nasz rozum jest kruchy.

Nasze przewidywania – zawodne.

Nasze projekty – nietrwałe.

 

Świat szuka mądrości w laboratoriach, w komputerach, w polityce.

A jednak ciągle gubi serce człowieka.

Bo prawdziwa mądrość nie rodzi się z sukcesu ani ze sprytu.

Prawdziwa mądrość jest darem.

Darem Ducha Świętego, który prowadzi tam, gdzie człowiek sam nie chciałby pójść – pod krzyż.

 

I dziś Jezus mówi jasno:

„Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”.

 

Nie: „będzie mu trudniej”.

Nie: „będzie słabszym uczniem”.

Ale: nie może.

 

To słowo twarde, niepopularne.

Bo chcielibyśmy chrześcijaństwa bez krzyża.

Wiary lekkiej, sympatycznej, nastrojowej.

Ewangelii bez kosztów.

 

A Jezus mówi: „Usiądź i policz. Oblicz, czy cię stać. To kosztuje wszystko”.

 

Ale pamiętajcie: krzyż nie jest karą.

Krzyż nie jest końcem.

Krzyż jest mądrością Boga.

Mądrością, która dla świata wydaje się szaleństwem.

Mądrością, która zbawia.

 

Świat widzi w krzyżu przegranego skazańca.

A my widzimy Zwycięzcę.

Świat widzi hańbę.

A my widzimy tron Króla.

Świat widzi śmierć.

A my widzimy życie wieczne.

 

I tu liturgia staje się szkołą mądrości.

Spójrzcie na ołtarz.

 

Chleb – złamany.

Wino – rozlane.

To, co traci siebie, staje się życiem.

To, co umiera, rodzi zmartwychwstanie.

 

Tak samo i my:

dopiero gdy tracimy siebie,

dopiero gdy pozwalamy umrzeć własnemu „ja”,

rodzi się w nas Chrystus.

 

Bracia i siostry,

dziś Kościół przypomina nam też świadków tej mądrości – błogosławionych, którzy są w drodze do ołtarzy.

Carlo Acutis – chłopak z laptopem, z pasją do internetu, a równocześnie chłopak, który powiedział: „Eucharystia jest moją autostradą do nieba”.

Świat dawał mu rozrywkę, a on wybrał Mądrość Krzyża.

Oddał swoje młode życie w chorobie, ale zostawił świadectwo, że świętość nie jest dla wybranych – jest dla każdego.

 

Albo Pier Giorgio Frassati – młody student, alpinista, pełen życia.

Mógł iść za światem, a poszedł za Chrystusem.

Jego mądrością było jedno zdanie: „Wysokość gór to moje życie, ale prawdziwym szczytem jest Eucharystia”.

Służył biednym, chorym, i umarł młodo – a przecież jego życie nie było klęską, ale zwycięstwem.

 

Czy to nie jest mądrość krzyża?

Nie lśniąca, nie medialna, nie w świetle kamer – ale prawdziwa, która ocala człowieka i prowadzi do Boga.

 

I teraz pytanie do nas:

gdzie jest twój krzyż?

 

Może w małżeństwie, które nie jest łatwe.

Może w chorobie, która ciągnie się latami.

Może w pracy, gdzie uczciwość kosztuje.

Może w samotności, która boli.

 

Czy uciekasz od tego krzyża?

Czy próbujesz go nieść sam?

Czy pozwalasz, by Chrystus go niósł razem z tobą?

 

Bracia i siostry,

to jest mądrość krzyża.

Nie do ozdoby.

Nie do pokazania.

Ale do umierania – aby żyć naprawdę.

 

I pozwólcie, że zakończę modlitwą – listem ucznia do swojego Mistrza.

Niech to będzie też wasza modlitwa:

 

Dziękuję Ci za krzyż, który mi dałeś…

Nadziwić się nie mogę jedynie, że tak bardzo ciężki!

Z czego zrobiony? Pewnie dużo kosztował?

Dziękuję Ci.

 

Ale wiesz co… ja już chyba wiem

(Choć sprytnie nie mówisz o tym w Ewangelii).

Ten krzyż to chyba nie do noszenia tak naprawdę.

 

Ale coś mi mówi, że na nim

to trzeba zawisnąć…

A jeszcze ściślej – umrzeć.

 

Tylko tak sobie myślę…

Co jest prościej…?

 

Amen.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*