„Mądrość, która prowadzi do krzyża”
Bracia i siostry…
„Któż z ludzi rozezna zamysł Boży?
Któż pojmie wolę Pana?” – pyta dzisiaj Księga Mądrości.
Człowiek, choćby miał tysiące doktoratów, choćby znał wszystkie języki świata, choćby policzył gwiazdy – nie rozezna woli Boga, jeśli nie przyjmie daru Ducha Świętego.
Bo nasz rozum jest kruchy.
Nasze przewidywania – zawodne.
Nasze projekty – nietrwałe.
Świat szuka mądrości w laboratoriach, w komputerach, w polityce.
A jednak ciągle gubi serce człowieka.
Bo prawdziwa mądrość nie rodzi się z sukcesu ani ze sprytu.
Prawdziwa mądrość jest darem.
Darem Ducha Świętego, który prowadzi tam, gdzie człowiek sam nie chciałby pójść – pod krzyż.
I dziś Jezus mówi jasno:
„Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”.
Nie: „będzie mu trudniej”.
Nie: „będzie słabszym uczniem”.
Ale: nie może.
To słowo twarde, niepopularne.
Bo chcielibyśmy chrześcijaństwa bez krzyża.
Wiary lekkiej, sympatycznej, nastrojowej.
Ewangelii bez kosztów.
A Jezus mówi: „Usiądź i policz. Oblicz, czy cię stać. To kosztuje wszystko”.
Ale pamiętajcie: krzyż nie jest karą.
Krzyż nie jest końcem.
Krzyż jest mądrością Boga.
Mądrością, która dla świata wydaje się szaleństwem.
Mądrością, która zbawia.
Świat widzi w krzyżu przegranego skazańca.
A my widzimy Zwycięzcę.
Świat widzi hańbę.
A my widzimy tron Króla.
Świat widzi śmierć.
A my widzimy życie wieczne.
I tu liturgia staje się szkołą mądrości.
Spójrzcie na ołtarz.
Chleb – złamany.
Wino – rozlane.
To, co traci siebie, staje się życiem.
To, co umiera, rodzi zmartwychwstanie.
Tak samo i my:
dopiero gdy tracimy siebie,
dopiero gdy pozwalamy umrzeć własnemu „ja”,
rodzi się w nas Chrystus.
Bracia i siostry,
dziś Kościół przypomina nam też świadków tej mądrości – błogosławionych, którzy są w drodze do ołtarzy.
Carlo Acutis – chłopak z laptopem, z pasją do internetu, a równocześnie chłopak, który powiedział: „Eucharystia jest moją autostradą do nieba”.
Świat dawał mu rozrywkę, a on wybrał Mądrość Krzyża.
Oddał swoje młode życie w chorobie, ale zostawił świadectwo, że świętość nie jest dla wybranych – jest dla każdego.
Albo Pier Giorgio Frassati – młody student, alpinista, pełen życia.
Mógł iść za światem, a poszedł za Chrystusem.
Jego mądrością było jedno zdanie: „Wysokość gór to moje życie, ale prawdziwym szczytem jest Eucharystia”.
Służył biednym, chorym, i umarł młodo – a przecież jego życie nie było klęską, ale zwycięstwem.
Czy to nie jest mądrość krzyża?
Nie lśniąca, nie medialna, nie w świetle kamer – ale prawdziwa, która ocala człowieka i prowadzi do Boga.
I teraz pytanie do nas:
gdzie jest twój krzyż?
Może w małżeństwie, które nie jest łatwe.
Może w chorobie, która ciągnie się latami.
Może w pracy, gdzie uczciwość kosztuje.
Może w samotności, która boli.
Czy uciekasz od tego krzyża?
Czy próbujesz go nieść sam?
Czy pozwalasz, by Chrystus go niósł razem z tobą?
Bracia i siostry,
to jest mądrość krzyża.
Nie do ozdoby.
Nie do pokazania.
Ale do umierania – aby żyć naprawdę.
I pozwólcie, że zakończę modlitwą – listem ucznia do swojego Mistrza.
Niech to będzie też wasza modlitwa:
Dziękuję Ci za krzyż, który mi dałeś…
Nadziwić się nie mogę jedynie, że tak bardzo ciężki!
Z czego zrobiony? Pewnie dużo kosztował?
Dziękuję Ci.
Ale wiesz co… ja już chyba wiem
(Choć sprytnie nie mówisz o tym w Ewangelii).
Ten krzyż to chyba nie do noszenia tak naprawdę.
Ale coś mi mówi, że na nim
to trzeba zawisnąć…
A jeszcze ściślej – umrzeć.
Tylko tak sobie myślę…
Co jest prościej…?
Amen.
Dodaj komentarz