Bracia moi i Siostry moje…
Nie pierwszy raz Jezus nas zaskakuje.
Idzie na ucztę, patrzy… i widzi.
Jak ludzie się przepychają, jak łokciami walczą o pierwsze miejsce.
I wtedy mówi coś, co zawsze brzmi jak policzek dla świata:
„Idź, usiądź na ostatnim miejscu!”
To jest Ewangelia.
To jest szkoła ostatniego miejsca.
Świat się tego nie uczy.
Świat mówi:
– Wyrwij dla siebie!
– Bądź pierwszy, najlepszy, na szczycie!
– Zostaw innych w tyle!
A Jezus mówi:
– Ostatni będziesz.
– Pokorny będziesz.
– Uniżony będziesz.
I tylko wtedy Bóg ci powie:
„Przyjacielu, usiądź wyżej…”
A ja wam powiem jeszcze coś.
Na tym ostatnim miejscu – nie jesteście sami.
Bo tam już ktoś czeka.
Kto?
Chrystus.
On zajął ostatnie miejsce!
On, Pan wszechświata,
przepasał się ręcznikiem
i uklęknął przed brudnymi nogami uczniów.
On, Sędzia żywych i umarłych,
w Wielki Piątek wyszedł poza miasto,
jak odrzucony, jak wyrzutek,
jak ostatni z ostatnich.
On zawisł na krzyżu,
pomiędzy złoczyńcami,
jak złoczyńca.
To jest Jego tron.
Ostatnie miejsce świata.
Dlatego, bracia, nie bójcie się ostatnich miejsc!
Nie bójcie się, że was ominie chwała, że was ktoś nie zauważy, że przejdą obok.
Bo kto idzie do ostatnich – ten idzie do Chrystusa.
Kto umie usiąść na końcu stołu – ten jest najbliżej Tego, który wybrał koniec, nie początek.
Syrach dziś mówił:
„Synu, im większy jesteś, tym bardziej się uniżaj”.
To nie jest upokorzenie.
To jest mądrość.
Bo Pan widzi serce pokornego.
A pyszałka – mówi Syrach – nikt nie uleczy.
Nie ma lekarstwa na pychę.
A teraz, bracia i siostry, spójrzmy na liturgię, którą sprawujemy.
Przecież cała Msza święta to jest szkoła ostatniego miejsca.
Na początku – wszyscy bijemy się w piersi:
„Spowiadam się Bogu wszechmogącemu…”.
Nie mówimy: „Panie, patrz jaki jestem dobry”.
Mówimy: „Zgrzeszyłem… moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”.
To jest wejście do tej szkoły.
Pokora serca.
Potem – Słowo.
Nie nasze mądre zdania, ale Jego Słowo, które nas poucza.
Siedzimy jak uczniowie, a Bóg jest Nauczycielem.
Kto słucha, ten już uczy się uniżenia.
I ołtarz…
Patrzcie na chleb.
To zwykła pszenna hostia.
Nie złoto, nie marmur, nie perły.
Zwykły chleb.
Najprostszy.
Bóg wybrał ostatnie miejsce – stał się chlebem.
A Komunia Święta?
Podchodzimy w kolejce, jeden obok drugiego, bez tytułów i pierwszeństwa.
Prezydent i dziecko, profesor i analfabeta – wszyscy na równi.
I wszyscy wyciągamy ręce puste.
Biedni żebracy, co przychodzą do Stołu, żeby Bóg nas nakarmił.
To jest najpiękniejsza lekcja pokory:
Eucharystia.
Uczta ostatnich, których Bóg wywyższa, bo ich karmi samym sobą.
Bracia moi,
może ktoś z was dziś siedzi w ławce życia i czuje się ostatni.
Zapomniany.
Niepotrzebny.
Może ktoś z was niesie w sercu ranę, grzech, biedę.
Nie bój się!
To właśnie tam, na ostatnim miejscu, jest Chrystus.
On czeka na ciebie.
On mówi: „Przyjacielu, podejdź wyżej”.
Nie bójcie się być ostatni.
Bo w tej szkole ostatnich miejsc
nauczycielem jest sam Jezus Chrystus,
a dyplomem – Jego Królestwo.
Amen.
Dodaj komentarz