Bracie mój…
Siostro moja…
Przyglądamy się dziś tajemnicy.
Popatrz na całą historię zbawienia:
Oto dwa drzewa.
Jedno w rajskim ogrodzie, drugie na Golgocie.
Jedno zrodziło grzech, drugie – życie.
Jedno przyniosło śmierć, drugie – nowe życie, zbawienie.
Pamiętasz drzewo w raju? Z jego owocu Adama i Ewę pokusił pył grzechu. Jedno spojrzenie, jeden kęs – i śmierć wkroczyła w świat. Oddzieliła człowieka od Boga, od siebie nawzajem, od prawdy, od miłości.
Tamto drzewo było symbolem naszego upadku, ciasnym progiem, przez który nie dało się przejść nago, sercem otwartym, bez ciężaru grzechu. Zostały tylko skutki – lęk, wstyd, poczucie osamotnienia.
A teraz spójrz na drzewo Krzyża.
Na nim nie ma zakazanego owocu. Jest Człowiek – Bóg: Jezus Chrystus.
W Nim spełnia się obietnica życia, w Nim łamie się moc grzechu, w Nim zwycięża miłość.
Tak jak wąż miedziany wywyższony na pustyni ratuje życie Izraelitom, tak Chrystus wywyższony na krzyżu daje życie każdemu, kto w Niego wierzy.
Nie ma znaczenia, kim jesteś, co zrobiłeś, jak bardzo zawiodłeś.
Każdy, kto spojrzy na wywyższone drzewo, kto spojrzy w Chrystusa z wiarą, otrzymuje życie wieczne.
Wyobraź sobie ten kontrast.
Drzewo w raju ciasne, zamknięte, przyniosło ból i śmierć.
Drzewo Krzyża otwarte, ogromne, przyjmujące wszystkich – przynosi życie i zbawienie.
Na nim nie trzeba nic ukrywać. Nie trzeba maski. Nie trzeba ciężarów, które nosimy przez całe życie.
Nie trzeba ambicji, nie trzeba tytułów, pieniędzy nie ma też przewinień, które wydają się zbyt wielkie.
Bo Krzyż wymaga tylko jednego: otwartego serca.
Bracie…
Siostro…
Czy to nie jest niesamowite, że starożytni chrześcijanie już w swoich katechezach mówili o drzewie Krzyża jako o „nowym drzewie życia”?
A liturgia mówi nam dzisiaj: tam, gdzie zło zaczęło swoje panowanie, tam Bóg rozpoczął swoje dzieło zbawienia.
Eucharystia, którą dziś celebrujemy, jest przedłużeniem tego drzewa życia.
Na ołtarzu spotykamy wywyższonego Chrystusa.
Każdy kielich, każda hostia, każdy gest – to przypomnienie, że życie pokonuje śmierć, miłość zwycięża grzech, łaska przywraca wolność.
Nie lękaj się spojrzeć na to drzewo.
Nie bój się krzyża. Nie bój się codziennego wysiłku życia w prawdzie, miłości i przebaczeniu.
Bo każdy Twój krok ku Chrystusowi to krok ku wolności.
Każde „tak” dla Ewangelii to dar, który otwiera Ci serce na życie, które nie zna granic ani śmierci.
Przypomnijmy sobie Jezusa na krzyżu – uniżonego, posłusznego aż do śmierci.
To uniżenie stało się źródłem największej mocy.
To w słabości Chrystusa objawiła się moc Boga.
I my jesteśmy zaproszeni, by w tej sile uczestniczyć.
Nie w naszym zwycięstwie, nie w naszej sile, ale w Jego miłości, w Jego darze życia.
I tu wkracza mistagogia – tajemnica wiary.
Tak jak Izraelici musieli spojrzeć na węża miedzianego, tak my musimy spojrzeć na Chrystusa.
Nie tylko raz. Nie tylko na modlitwie. Nie tylko w myślach.
Ale w codziennym życiu, w każdym spotkaniu, w każdej trudnej chwili, w każdym kroku przebaczenia i miłości.
Krzyż nie jest dekoracją ani historią sprzed wieków. Jest prawdziwym drzewem życia dla nas tu i teraz.
Bracie…
Siostro…
A teraz spójrzmy pod to drzewo.
Nie jest tam tylko Jezus. Jest Maryja.
Nowa Ewa, Matka Bolesna, stojąca pod krzyżem.
Nie pod drzewem śmierci, ale pod drzewem nowego życia.
Jej łzy, jej ból, jej wierność – to lekcja, jak kochać, jak cierpieć, jak trwać w wierze.
Ona jest zaproszeniem do przyjęcia nowego życia.
Każdy, kto przychodzi pod to drzewo z sercem otwartym, jak Maryja, może zostać odrodzony.
Wyobraź sobie: Adam i Ewa poprzez owoc dali nam śmierć, jako dziedzictwo.
Nowa Ewa przychodzi pod drzewo życia i razem z Chrystusem przynosi życie każdemu, kto wierzy.
Dla wszystkich. Bóg nikogo nie odrzuca.
Jest tu tylko miłość, przebaczenie, życie.
Bracie…
Siostro…
Nie bój się spojrzeć na drzewo Krzyża.
Nie lękaj się wejść pod jego cień.
Nie lękaj się przyjąć daru życia, które przekracza granice śmierci, zło i lęk.
Bo pod tym drzewem czeka ogromne Serce Ojca.
Czeka Matka Bolesna – nowa Ewa – i czeka każdy, kto w Chrystusa uwierzy.
Tam, gdzie grzech przyniósł śmierć, Bóg przynosi życie.
Tam, gdzie zło i cierpienie wydawały się nie do pokonania, przychodzi miłość, która wszystko przemienia.
Tam, gdzie wydawało się, że nikt nie może wejść, Bóg otwiera swoje ramiona.
Bracie…
Siostro…
Nie bój się spojrzeć na drzewo Krzyża.
Nie bój się życia w Chrystusie.
Bo każdy Twój krok, każdy Twój oddech, każde „tak” dla Ewangelii to krok ku życiu wiecznemu.
Ku sercu Ojca.
Ku miłości, która nie zna granic.
Ku Matce, która ofiarowuje nam swojego Syna, owoc nowego życia!
Amen.
Dodaj komentarz