Rocznicy Poświęcenia Bazyliki Laterańskiej

Bracie… Siostro…

Dziś patrzymy na świątynię. Na tę jedyną w swoim rodzaju — Matkę i Głowę wszystkich kościołów świata, Bazylikę Najświętszego Zbawiciela na Lateranie.
Świętujemy jej poświęcenie, ale Kościół nie zaprasza nas do wspominania kamieni.
Kościół prowadzi głębiej.
Do Źródła.

Prorok Ezechiel widział świątynię.
A spod progu, cicho jak szept, wypływała woda.
Nie była to woda, która pojawia się na chwilę i znika, lecz woda wierna, płynąca z miejsca, gdzie Bóg zamieszkał pośród swego ludu.

To była woda, która uzdrawiała słone morza, ożywiała martwą ziemię i sprawiała, że drzewa rosnące nad jej brzegiem rodziły owoce przez cały rok, a ich liście nigdy nie więdły.

Ta woda jest obrazem łaski.
A łaska ma jedno Źródło: Chrystusa — Świątynię prawdziwą, którą Ojciec wskrzesił trzeciego dnia.

Zburzono tę Świątynię na krzyżu, lecz w niej objawiła się potęga Boga, który wskrzesza to, co umarłe.
Od tamtej Paschy Kościół żyje nie z siebie.
Kościół żyje z Jezusa.

Ezechiel widział wodę z kamiennego przybytku.
Jan pokazuje nam wodę, która wypływa z przebitego boku Chrystusa.
A Paweł mówi wprost:
Wy jesteście świątynią Boga i Duch Boży mieszka w was.

To jest niezwykła prawda.
Świątynia z kamienia jest znakiem.
Świątynia z ciała Jezusa jest źródłem.
Świątynia z nas jest celem.

Masz być miejscem, gdzie Bóg naprawdę mieszka.
Masz być przestrzenią, przez którą łaska przepływa jak woda.
Bo fundamentem twojego życia jest Chrystus.
Nikt inny.
Nic innego.

Dlatego Kościół czci dziś Lateran.
Nie jako muzeum, ale jako ikonę tego, czym Kościół ma być zawsze:
miejscem, gdzie Jezus jest w centrum
i skąd płynie życie dla świata.

Pytam dziś ciebie i pytam samego siebie.
Czy we mnie ta woda płynie?

Bo może jest tak, że źródło jest, ale kamienie je blokują.
Kamienie gniewu.
Kamienie lęku.
Kamienie zamknięcia w sobie.
Kamienie wygodnego minimalizmu, który mówi: „Wystarczy, że wierzę po swojemu.”

Ezechiel usłyszał obietnicę:
Dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione.

Jeśli więc coś we mnie jest martwe, suche, pozbawione sensu
to nie dlatego, że Bóg nie daje wody.
Tylko dlatego, że ja tamy nie podniosłem.
Duch Święty jest życiem Kościoła, życiem wspólnoty, życiem człowieka.
Lecz Duch nie przelewa się przez mur nieufności.

Bracie… Siostro…
Czy ja naprawdę pozwalam, by Duch we mnie płynął?
Czy jestem świątynią, która daje życie —
czy może świątynią, w której coraz mniej miejsca dla Boga?

Za chwilę, tu na tym ołtarzu, dokona się coś większego niż poświęcenie Lateranu.
Bo Chrystus — Świątynia żywa — stanie pośród nas,
a z Jego Serca popłyną dwa strumienie:
Słowo i Eucharystia.

To jest źródło, które nie wysycha.
To jest woda, która leczy nasze słone morza.
To jest łaska, która przemienia serca kamienne w serca żywe.

I dlatego Kościół, ilekroć świętuje konsekrację jakiejś świątyni,
zawsze wskazuje na tę jedną prawdę:
największa świątynia to Jezus,
a największa rzeka łaski płynie tu — podczas Mszy.

Jeśli dziś przyjmiesz Eucharystię jak wodę życia,
jak żywy strumień,
to on popłynie w to, co wyschło.
W twoje relacje, w twoją codzienność, w twój smutek, w twoje znużenie.

Bo dokądkolwiek dotrze ta woda,
tam wszystko będzie uzdrowione.

Bracie… Siostro…
Kościół nie jest z kamienia.
Kościół jest z łaski.
Kościół jest z Chrystusa.
Kościół jest z nas.

Niech dziś w nas odżyje pragnienie:
by naprawdę stać się świątynią Boga,
przez którą On daje życie światu.

Amen.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*