XII Niedziela Zwykła

Dziś Bóg mówi o Cierpieniu.
I o patrzeniu.

Będą patrzeć na Tego, którego przebili”.
To mówi Pan przez proroka Zachariasza.

I czytamy to po tylu wiekach, a to zdanie wciąż rani serce.
Bo to o Nim.
O Tym, którego ręce przebito gwoździami.
O Tym, którego bok rozciął włócznią żołnierz.
O Tym, który wisiał – nie w metaforze, nie w obrazie – tylko naprawdę.

I będą patrzeć…

Ale my dzisiaj często nie chcemy patrzeć.
Wolimy patrzeć na rzeczy łatwe:
na sukces, na wygodę, na święty spokój.
Chcemy Chrystusa, ale bez krzyża.
Chcemy Kościoła, ale bez cierpienia.
Chcemy łaski, ale bez skruchy.

A On mówi:
Jeśli chcesz iść za Mną – weź swój krzyż.
Zaprzyj się siebie. Naśladuj Mnie”.

To nie jest wezwanie do smutku.
To nie jest Ewangelia bólu.
To jest droga zbawienia.
Bo tylko przez krzyż się wchodzi do chwały.

W Psalmie modliliśmy się:
„Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza”.

A dusza nie pragnie luksusu.
Dusza nie pragnie lajków, lajfstajlu, rozrywki.
Dusza pragnie Boga.
A Bóg objawia się w Miłości Ukrzyżowanej.

Dlatego patrzymy.
Dlatego stajemy jak Jan pod krzyżem.
Dlatego płaczemy – nie teatralnie, ale prawdziwie.
Bo On – Niewinny – cierpiał za nas, winnych.

I św. Paweł dziś przypomina:
„Wszyscy jesteście synami Bożymi, bo przyoblekliście się w Chrystusa”.
A jeśli Chrystus, to i krzyż, i miłość, i zmartwychwstanie.
Bo kto z Nim traci swoje życie – ten je odzyskuje.
Kto z Nim nosi krzyż – ten wejdzie do Jego chwały.

Zatem dziś nie pytajmy o to, co inni mówią o Jezusie.
Nie szukajmy teorii, nie czyńmy Jezusa „ciekawym tematem”.
Dziś spójrzmy Mu w oczy.

On pyta:
„A ty – za kogo Mnie uważasz?”
I czeka, byśmy odpowiedzieli nie tylko ustami
ale całym życiem.

Niech więc dziś nasze serce
patrzy.
Milczy.
Płacze.
I wierzy.

Bo dziś Pan Bóg mówi tylko jedno:
„Patrz na Tego, którego przebito –
a Ja wyleję na ciebie Ducha łaski i przebłagania”.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*