Nie wszystko trzeba rozumieć, by wiedzieć, że to święte.
Nie wszystko da się pojąć, by móc w tym trwać.
Dziś Kościół każe nam uklęknąć sercem. Bo dziś mówi o Bogu, którego nikt nie wymyślił.
Bogu, który jest.
Bóg, który objawił samego siebie
Nie jedynie Bóg filozofów, wyciosany z marmurów i pojęć.
Nie obca nieznana energia, nie zasada.
Ale Ojciec, Syn i Duch Święty – jeden Bóg, Trzy Osoby.
Nie obok siebie. Nie po kolei.
Współistotni, współwieczni, współdziałający.
Tajemnica nie do rozbicia i nie do złożenia.
Jedność tak głęboka, że nie do podziału. Różność tak święta, że nie do zlania.
Jak to pojąć?
Przedwieczna Mądrość – pierwsze czytanie
Z Księgi Przysłów płynie szept – jakby echo sprzed świata:
„Pan mnie zrodził jako początek swej drogi…”
To mówi Mądrość – nie ta z podręczników. Ale ta, która była u Boga, i Bogiem była.
To mówi Syn. Przed wiekami, przed „światłością”, przed „czasem”.
A obok – choć nie obok – Tchnienie, Duch – miłość Ojca i Syna.
Razem – jeden Bóg. I dzieło stworzenia – owoc ich wspólnego życia.
Perychoreza – słowo jak szczyt
Ojcowie greccy, kiedy próbowali nazwać to, co między Osobami Boga, użyli słowa: perychoreza.
Dla ucha obcego – dziwne.
Dla serca słuchającego – konieczne.
Bo oznacza: wzajemne przenikanie, zamieszkiwanie Osób w sobie nawzajem.
Nie chodzi o fizykę. Nie chodzi o metaforę.
Chodzi o istnienie przez relację.
Ojciec daje wszystko Synowi. Syn oddaje wszystko Ojcu. Duch – będący ich Miłością – jednoczy.
Nie stoją naprzeciw siebie. Nie wymieniają się rolami.
Są sobą przez drugiego.
Nieustanny ruch miłości. Nieustanna obecność.
To nie taniec – to życie.
To nie poezja – to prawda.
To jest Bóg.
„Uczyńmy człowieka…”
I ten Bóg – mówiąc o sobie w liczbie mnogiej – mówi:
„Uczyńmy człowieka na Nasz obraz i podobieństwo.”
To znaczy:
Nie twórzmy go jak inne stworzenia.
Niech człowiek będzie jak my.
Zdolny poznać, pokochać i oddać się.
Święty Tomasz z Akwinu powie: obraz Boży w człowieku to rozum, pamięć i wola.
Czyli – człowiek może znać prawdę, miłować, decydować się na dobro.
To nie przymioty anielskie. To nasze człowieczeństwo.
Ale z nieba.
Obraz stłuczony – podobieństwo utracone
Grzech nie zniszczył obrazu. Ale go zaciemnił.
Podobieństwo – to już dar, to łaska.
A tego łaska nie znosi: pychy, kłamstwa, samowystarczalności.
Człowiek – który miał być znakiem Trójcy – odwrócił się.
I już nie było w nim światła.
Tylko cień.
Chrzest – nowe stworzenie
Ale Chrystus – posłany przez Ojca, w mocy Ducha – przyszedł nie tylko nas odkupić.
On przyszedł odtworzyć w nas obraz i przywrócić podobieństwo.
Jak?
Przez chrzest.
Gdy kapłan polewa wodę i wypowiada Imię Ojca i Syna, i Ducha –
to nie rytuał.
To wszczepienie.
Człowiek – nowy człowiek – zostaje zanurzony w życie Trójcy.
Wchodzi w ich relację.
Od tej chwili, mówi św. Paweł:
„Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus.”
Chrzest nie jest wspomnieniem dzieciństwa.
Jest początkiem nowego życia.
Życia w relacji.
W miłości.
W prawdzie.
Nie jesteś sam
Człowieku ochrzczony –
Nie jesteś sam.
Nie jesteś samotną wyspą.
Nie jesteś błędem ewolucji.
Jesteś owocem Miłości Ojca, Syna i Ducha.
Nosicielem Obrazu.
Przestrzenią dla Łaski.
I nawet jeśli ten świat powie: „Jesteś tylko przypadkiem”,
to ty wiesz:
Byłeś chciany.
Jesteś kochany.
Jesteś zaproszony do wspólnoty z Bogiem.
Na koniec
Nie próbuj dziś rozwiązać Trójcy.
Nie da się. I nie trzeba.
Stań w pokorze.
Zrób znak krzyża – wolno, świadomie.
I powiedz z wiarą:
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Bo w tym Imieniu jesteś stworzony.
W tym Imieniu jesteś zbawiony.
W tym Imieniu dojdziesz do Domu.
Dodaj komentarz